default_mobilelogo

Pierwsze dni z nami

Nowe miejsce, bez mamy i taty. Szczeniak wszystko przeżywa.

Już przed jego przyjazdem przygotowaliśmy legowisko i miski, kupiliśmy taką samą karmę, którą już jadł. Zabraliśmy też kawałek posłania, które pachniało jeszcze rodzicami. Wszystko po to, by poczuł się pewnie w nowym miejscu.

Stosowałem metodę, wychodzenia ze szczeniakiem na spacer co godzinę. Czasami zdarzało się, że zaczął sikać w domu, wtedy szybko na ręce i na dwór. Very szybko zajarzył o co chodzi i nie było większych problemów z brudzeniem.

Pierwsza noc była najtrudniejsza, bo Very koniecznie chciał spać w naszej sypialni, jednak kilkanaście razy odprowadzałem go na miejsce i wreszcie został i zasnął u siebie.